Przejdź do treści
BydgoskieMarki.pl

Julia Reguła-Bruzda: Pewność siebie nie zaczyna się na LinkedIn

A Aleksander Pawzun
2026-09-30 11 min czytania
Udostępnij

Można mieć doświadczenie, dobre wyniki i zadowolonych klientów, a mimo to po publikacji jednego niezauważonego posta zacząć podważać własne kompetencje. Można też zgadzać się na niekorzystne warunki współpracy, bo trudno pogodzić negocjowanie ceny z potrzebą bycia dobrym człowiekiem. O tym, co wnosimy do biznesu z wcześniejszych doświadczeń, jak reagujemy na ocenę i dlaczego czasem warto zacząć networking przy ciastkach, rozmawiamy z Julią Regułą-Bruzdą.

Julia Reguła-Bruzda jest psycholożką i psychoterapeutką pracującą w nurcie integratywnym. Ma dwadzieścia lat doświadczenia w biznesie, w którym zajmowała się psychologią organizacji, HR, szkoleniami, coachingiem i mediacjami. Pracę z ludźmi nazywa swoją największą pasją, a zawodowo łączy perspektywę gabinetu z doświadczeniem funkcjonowania firm i zespołów. 9 października wystąpi podczas konferencji Zlinkowani 6.0 w Bydgoszczy, organizowanej przez Szymona Karwasza. Jej prelekcja nosi tytuł „Na czym stoi ta Twoja pewność siebie?”.

Na czym najczęściej stoi nasza pewność siebie? Na doświadczeniu, kompetencjach, stanowisku czy na tym, jak reagują na nas inni?

Chyba na wszystkim po trochu. Tego nie da się łatwo rozdzielić. W pracy, w domu czy wśród znajomych pokazujemy różne strony siebie, ale nasze doświadczenia i cechy cały czas są ze sobą połączone. Pewność siebie stoi na tym, co mamy w fundamentach, i na tym, co z tymi fundamentami zrobiliśmy na przestrzeni życia. Znaczenie mają dzieciństwo, edukacja, relacje społeczne, cechy osobowości i sposób, w jaki nauczyliśmy się reagować na świat. Z tym wszystkim wchodzimy później do mediów społecznościowych. Ktoś zaczyna w wieku dwudziestu lat i rozwija się w tej przestrzeni, jednocześnie pozostając pod jej wpływem. Ktoś inny ma czterdzieści czy pięćdziesiąt lat, odchodzi z firmy, w której długo pracował, i dopiero teraz chce budować markę osobistą. Dla niego to może być zupełnie nowa sytuacja, związana z większym lękiem. Mamy różne doświadczenia, możliwości i ograniczenia. Dlatego ta sama przestrzeń może wywoływać w nas bardzo różne reakcje.

Można mieć lata doświadczenia, dobre wyniki i zadowolonych klientów, a nadal myśleć: „Kim ja jestem, żeby zabierać głos?”. Dlaczego kompetencje nie zawsze przekładają się na pewność siebie?

Nie ma jednej odpowiedzi. Uczymy się patrzenia na siebie przez kontakt z rodzicami, opiekunami, rówieśnikami i innymi ludźmi. Duże znaczenie ma to, jakie komunikaty słyszymy i jak je interpretujemy. Wyobraźmy sobie dziecko, które ciągle słyszy: „Popraw to”, „Dlaczego tak robisz?”, „Ile razy ci mówiłam?”, „Zobacz, ona lepiej się uczy”. Takie komunikaty nie muszą wynikać ze złych intencji rodzica. Mogą jednak, powtarzane przez lata, utrwalać przekonanie: „Ciągle robię coś źle. Jestem oceniana. Muszę się porównywać”. Z czasem tworzą się schematy, które uruchamiają się automatycznie. Lubię porównywać je do dyskietek wkładanych do systemu. Tyle że my nawet nie musimy ich świadomie wkładać. Pojawia się sytuacja i reakcja już działa. W dorosłość wchodzimy z całym tym pakietem. Zdobywamy kompetencje i doświadczenie zawodowe, ale jednocześnie możemy nadal reagować według przekonań o sobie, które powstały dużo wcześniej.

Brzmi to jak coś mocno utrwalonego. Można nad tym zapanować?

To nie jest łatwe, ale jest możliwe. Bardzo lubię pracować z wykorzystaniem terapii schematów, bo pomaga ona nazwać i zrozumieć to, co się w nas uruchamia. Kiedy zaczynamy rozpoznawać własne reakcje, łatwiej nad nimi pracować. Nie jesteśmy raz na zawsze zamknięci w tym, czego doświadczyliśmy. Możemy się uczyć i zmieniać. Warto zobaczyć, co dobrego mamy w swoich fundamentach, a czemu trzeba się przyjrzeć i co stopniowo zmieniać, z szacunkiem i życzliwością dla siebie. Nie lubię sprowadzać tej rozmowy do szukania winnych. Oczywiście są sytuacje rzeczywistego krzywdzenia. Ale często chodzi o zrozumienie, że pewnych rzeczy nie dostaliśmy, inne dostaliśmy, a dzisiaj możemy coś z tym zrobić. Tyle że media społecznościowe nie będą czekać, aż spokojnie wykonamy tę pracę. One działają tu i teraz.

Publikujemy na LinkedIn ważny dla nas post. Myśleliśmy o nim tydzień, dopracowaliśmy go, a po publikacji zapada cisza. Jak dochodzi do tego, że zaczynamy uważać, że nie mamy nic wartościowego do powiedzenia?

Łączymy brak reakcji z tym, co już wcześniej myśleliśmy o sobie. Pojawiają się myśli: „Beznadziejnie piszę”, „Ludziom na mnie nie zależy”, „Wszyscy tutaj odnoszą sukcesy, tylko ja nie”. Czasem idziemy dalej: „Nie będę więcej publikować. Nie interesują mnie ci ludzie”. Jeżeli chcemy coś z tym zrobić, trzeba się zatrzymać. Nie w znaczeniu: przestać pisać. Chodzi o przyjrzenie się temu, co właśnie się we mnie dzieje. To, że ktoś nie polajkował mojego posta, nie oznacza, że post jest zły, że ja jestem zła albo że inni mnie nie lubią. A jednak potrafimy błyskawicznie to wszystko połączyć. Warto wtedy zapytać siebie: dlaczego mi się to tak skleja? I czy dzieje się to wyłącznie w mediach społecznościowych? Może podobnie reaguję, kiedy ludzie w pracy wychodzą na lunch i nikt mnie nie zapyta, czy idę z nimi? Albo kiedy przełożony nie powie dobrego słowa, a ja od razu zakładam, że zrobiłam coś źle? To są momenty, w których możemy zobaczyć pewną powtarzalność. A potem zastanowić się, czy chcemy, żeby reakcje w mediach społecznościowych miały nad nami aż taką kontrolę. Oddzieliłabym od tego hejt. Agresja może dotknąć również osobę, która ma mocne granice i stabilną samoocenę. Tutaj mówimy o sytuacji, w której sam brak zainteresowania odczytujemy jako osobiste odrzucenie.

Przedsiębiorca ma jednak powody, żeby przejmować się odbiorem treści. Od widoczności mogą zależeć jego klienci i przychody. Jak potraktować reakcje jako informację biznesową, a nie ocenę własnej wartości?

Nie wiem, czy można całkowicie to rozdzielić. Jakaś nić zawsze będzie, bo przecież to wszystko dotyczy nas i naszych fundamentów. Możemy natomiast pracować nad tym, co robimy z własnymi myślami. Pojawienie się myśli to jedno. Drugą rzeczą jest historia, którą zaczynamy wokół niej snuć. Ktoś zawsze reagował na moje posty, a teraz tego nie zrobił. Zauważam to i mogę pójść dalej. Mogę też zacząć budować opowieść o tym, co to oznacza i co jest ze mną nie tak. Właśnie nad tym możemy pracować. To wymaga ćwiczenia, trochę jak z mięśniem na siłowni. Najpierw trzeba rozpoznać własną tendencję, a później uczyć się reagować inaczej. Publikuję post, nie ma lajków. Przyczyn może być wiele: moment publikacji, to, komu wpis się wyświetlił, czy odbiorcy mieli akurat potrzebę przeczytania takiego materiału. Nawet jeśli treść odpowiada na konkretny problem, nie każdy w danej chwili ten problem ma. Jeżeli od takiej sytuacji uzależniam poczucie własnej wartości, robi się bardzo trudno. Dlatego wracam do pytania: od czego ja właściwie uzależniam to, co myślę o sobie? Odpowiedź często sięga czasu sprzed naszej obecności w social mediach.

Odejdźmy na chwilę od internetu. Gdzie brak pewności siebie może nas kosztować najwięcej w codziennym prowadzeniu firmy?

Przykładów jest mnóstwo. Weźmy potrzebę pomagania i ratowania innych. Dla wielu osób bardzo ważne jest poczucie, że są dobrymi ludźmi. Problem pojawia się wtedy, kiedy uzależniają ten obraz siebie od tego, czy zawsze komuś pomogą. U części osób może to mieć związek z doświadczeniami z dzieciństwa. Dziecko zaczyna opiekować się rodzicem, dbać o jego samopoczucie, odciążać go, pilnować, żeby w domu nie było problemów. Uczy się, że potrafi to robić, ale może też zacząć traktować to jako swój obowiązek. To oczywiście duże uproszczenie i jeden z możliwych przebiegów takiej historii. Później pojawia się relacja biznesowa. Mam negocjować, ale jednocześnie czuję, że muszę pomagać. Schodzę z ceny, oddaję swoje usługi za pół darmo, trudno mi postawić jasne zasady. Przecież jestem empatycznym człowiekiem. Zdarza się też, że ktoś jest wobec mnie protekcjonalny albo przekracza moje granice, a ja się na to zgadzam. Potem wracam do domu i myślę: „Znowu oddałam coś za darmo. Ludzie mnie wykorzystują”. Warto przyjrzeć się również własnemu schematowi reagowania w takich sytuacjach. Innym przykładem są bezlitosne standardy. Ktoś czuje się wystarczająco dobry tylko wtedy, gdy wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Nie odpuści nawet o milimetr. Każda niedoskonałość oznacza konieczność poprawiania. To dwa przykłady, a takich historii w biznesie dzieje się codziennie bardzo dużo.

Zlinkowani to również networking. Wchodzę na wydarzenie, widzę grupki rozmawiających ludzi i myślę: „Wszyscy już się znają, nie będę się narzucać”. Od czego zacząć?

Od zastanowienia się, czego konkretnie się boję. Oceny? Tego, że nie będę miała nic ciekawego do powiedzenia? Że inni osiągnęli więcej? Łatwo spojrzeć na grupę i pomyśleć: „Oni się znają, lubią, przytulają. Gdzie ja mam teraz wchodzić?”. Ale spójrzmy na to z drugiej strony. Ty wchodzisz i nie znasz mnie, a ja nie znam ciebie. Przy swoich znajomych czuję się bezpiecznie, ale też mogę się zastanawiać, jak odbierze mnie nowa osoba. Wiele osób w takich sytuacjach choć przez chwilę myśli o tym, jak wygląda, co powiedziało i co pomyślą inni. Samo uświadomienie sobie, że druga strona również może mieć obawy, pomaga zmniejszyć napięcie. Mnie pomaga jeszcze jedna perspektywa: każdy człowiek ma swoją historię. W każdym jest to dziecko, które czegoś doświadczyło i chciało być dobre, zaakceptowane. Kiedy o tym pamiętam, łatwiej mi zobaczyć w drugiej osobie człowieka, do którego mogę podejść.

A co zrobić, kiedy już to rozumiem, ale nadal stoję sama z kawą?

Samo zrozumienie jest częścią pracy. Potrzebny jest jeszcze kontakt. Jeżeli boisz się podejść, spróbuj złapać z kimś kontakt wzrokowy i się uśmiechnąć. Zobacz, kto ten uśmiech odwzajemni. Możesz podejść do kawy albo ciastek. Przy ciastkach ludzie zaczynają rozmawiać. Czasem wystarczy spróbować i powiedzieć: „Ojej, jakie dobre!”. To już jest początek kontaktu. Potrzebujemy zarówno czasu dla siebie, jak i poczucia przynależności. Żeby jednak mogła pojawić się relacja, musimy dać sobie i drugiej osobie szansę. Jeżeli od razu uciekniemy, ktoś może to odczytać jako sygnał, że nie chcemy z nim spędzać czasu. On też dokona swojej oceny sytuacji i być może poszuka kogoś innego do rozmowy.

Szymon Karwasz opowie podczas konferencji o tym, jak LinkedIn zbudował jego pewność siebie. Dlaczego ta sama przestrzeń jednych wzmacnia, a innych skłania do wycofania?

Wracamy do fundamentów, cech osobowości i sposobów reagowania, których nauczyliśmy się na przestrzeni życia. Jedna osoba mimo błędów i niepowodzeń będzie podejmować kolejne próby. Z czasem może poczuć się pewniej. Inna będzie miała większą skłonność do unikania. Zrobi literówkę, dostanie krytyczny komentarz albo nie zobaczy reakcji i uzna: „To nie dla mnie. Nie chcę mieć z tym nic wspólnego”. Samo ciągłe działanie też może być mieczem obosiecznym. Jeżeli przez cały czas próbujemy sobie albo komuś coś udowodnić, możemy sobie zaszkodzić. Dlatego tak ważne jest rozpoznanie własnych tendencji. A później warto zadać sobie pytanie: po co ja właściwie chcę być w tych mediach społecznościowych? Po co chcę pojechać na konferencję? Jeśli chodzi wyłącznie o porównywanie się z innymi, bo nie akceptuję siebie i chciałabym być taka jak oni, warto się temu przyjrzeć. Jeżeli natomiast mam własny cel, chcę się rozwijać, poznawać ludzi, uczyć się akceptować siebie, samo podejmowanie tych działań może być ćwiczeniem. Pisz, wyciągaj wnioski, ale nie pogrążaj się we własnych ocenach.

Dlaczego warto przyjechać na Zlinkowanych?

Ze względu na ludzi i przestrzeń, którą tworzy Szymon. Można po prostu stanąć obok kogoś i porozmawiać. Atmosfera jest swobodna, a jednocześnie biznesowa. Kameralna skala sprzyja temu, żeby się poznać i poczuć częścią grupy. Druga rzecz to merytoryka. Szymon bardzo dobrze dobiera tematy. Jest dużo praktycznych i ciekawych treści, z których można coś dla siebie zabrać. Myślę też, że warto przyjść dla samego Szymona i go poznać. Pokazuje, jak można rozumieć własne schematy i ograniczenia, a później, pomimo tych ograniczeń, uczyć się, rozwijać i robić coś razem z innymi. Każdy z nas jakieś ograniczenia ma. Mniejsze, większe, bardziej albo mniej widoczne. Tutaj jest przestrzeń, żeby spotkać się z drugim człowiekiem i spróbować zrobić kolejny krok.

Zlinkowani 6.0 odbędą się 9 października 2026 roku w Restauracji Sowa przy ul. Mostowej 4 w Bydgoszczy. Prelekcję Julii Reguły-Bruzdy „Na czym stoi ta Twoja pewność siebie?” zaplanowano na godzinę 14.00. Program i bilety: zlinkowani.pl.

Autor

  • Aleksander Pawzun to specjalista marketingu internetowego z Bydgoszczy, posiadający blisko 20-letnie doświadczenie w obszarze SEO i SEM. Swoją karierę rozpoczynał w Grupie Allegro, a następnie przez lata rozwijał markę SEMGO, wspierając firmy w skutecznym pozyskiwaniu ruchu i klientów z internetu. Obecnie pełni funkcję COO w CalmFox.pl. Jest również twórcą portalu BydgoskieMarki.pl oraz aktywnym promotorem lokalnego biznesu i przedsiębiorczości.