Przejdź do treści
BydgoskieMarki.pl

„AI skróci pięć godzin pracy do jednej. I co wtedy?” – debata o AI, prawie i rynku pracy przed Legal Island Bydgoszcz

A Aleksander Pawzun
2026-09-18 12 min czytania
Udostępnij

Sztuczna inteligencja coraz mocniej wchodzi do świata prawa, ale dyskusja przestaje dotyczyć samego pytania, czy prawnicy powinni z niej korzystać. Znacznie ciekawsze staje się to, jak robić to odpowiedzialnie, kto poniesie konsekwencje błędów AI, jak technologia zmieni sposób rozliczania usług prawnych i czy na tej rewolucji bardziej skorzystają duże organizacje, małe firmy, pracownicy czy ich klienci.

O tym rozmawialiśmy przed kolejną edycją Legal Island w Bydgoszczy. W debacie udział wzięli Marta Anna Matuszewska, radca prawny i manager zespołu legal engineerów pracujących nad Librą w Wolters Kluwer, Barbara Rychalska, inżynierka i badaczka AI współtworząca platformę Regally, oraz Stanisław Zasada, analityk, manager i współtwórca WorkTime Expert. Do ostatniego z tematów dołączył również Adrian Iwanek z Legal Island.

Czy AI jest jeszcze przewagą konkurencyjną?

Aleksander Pawzun: Czy AI w prawie jest dziś realną przewagą konkurencyjną, czy już po prostu kolejnym standardowym narzędziem pracy?

Marta Anna Matuszewska: W mojej ocenie nie pytamy już o to, czy prawnik powinien korzystać z AI, ale jak zrobić to najbardziej efektywnie i gdzie warto automatyzować procesy. Dzięki temu więcej czasu można przeznaczyć chociażby na strategiczną rozmowę z klientem i te obszary, w których osobisty kontakt jest szczególnie potrzebny. Dla mnie AI jest już „must have”. Najwyższy czas przeorganizować pracę kancelarii i automatyzować tam, gdzie jest to możliwe.

Barbara Rychalska: Rozszerzyłabym to spojrzenie również poza kancelarie. Z prawem muszą być zgodne właściwie wszystkie podmioty działające na rynku, a także osoby prywatne. Jednocześnie ilość tworzonego prawa jest tak duża, że bez narzędzi pomagających przeczytać i zrozumieć ogromne ilości informacji staje się to coraz trudniejsze.

W Regally zakończyliśmy dwa duże pilotaże, w Grupie PZU i Grupie Azoty. Analizowaliśmy między innymi, jak dużo informacji trzeba przesiać, żeby dotrzeć do tej naprawdę istotnej. Platforma redukuje szum o około 90 procent. Według naszych obserwacji oraz oficjalnych analiz (np. Thompson Reuters), osoby odpowiedzialne za analizę regulacji spędzają ok. 7 godzin w tygodniu na manualnym śledzeniu zmian prawa. Dzięki platformie odzyskują 5-6 godzin tygodniowo. To pokazuje, że w niektórych zastosowaniach nie chodzi już o to, czy możemy korzystać z AI. W praktyce zaczynamy jej potrzebować.

Stanisław Zasada: Porównałbym sytuację z AI do początków komputeryzacji. W pewnym momencie wszyscy mieli już komputery, ale jedni nadal obsługiwali wszystko z klawiatury, a inni odkrywali możliwości graficznego interfejsu czy myszy. Podobnie jest dzisiaj. Można powiedzieć, że dostęp do podstawowych narzędzi AI ma już właściwie każdy. Przewaga zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy korzystać wyłącznie z ogólnego czatu, a zaczynamy używać specjalistycznych narzędzi rozwiązujących konkretne problemy.

Stanisław Zasada
Stanisław Zasada

Co najbardziej hamuje wdrożenia?

Aleksander Pawzun: Co jest dziś największą barierą we wdrażaniu AI i LegalTechu? Technologia, organizacja pracy, brak kompetencji czy obawa przed odpowiedzialnością?

Marta Anna Matuszewska: Z mojego doświadczenia ze szkoleń prowadzonych dla prawników wynika, że bardzo ważną barierą jest bezpieczeństwo. Pojawiają się pytania o to, jakie dane można wprowadzać do narzędzi, jakie licencje są bezpieczne, gdzie przechowywane są informacje i czy pozostają one na przykład na terenie Unii Europejskiej. Drugą kwestią jest brak kompetencji i wiedzy. Uważam, że potrzebna jest praca u podstaw, również w systemie edukacji. Jestem przekonana, że zdecydowana większość studentów prawa już korzysta z AI. Powinni więc wiedzieć, jak wybierać narzędzia, jak weryfikować odpowiedzi i jakich informacji do nich nie wprowadzać. Rola dostawcy technologii nie powinna kończyć się na dostarczeniu narzędzia. Powinna obejmować również nauczenie użytkowników, jak z niego świadomie korzystać.

Barbara Rychalska: Widzę jeszcze jeden paradoks. Największy problem z adopcją AI mogą mieć osoby najbardziej obciążone pracą. Teoretycznie to właśnie one powinny najbardziej potrzebować automatyzacji, ale często nie mają już czasu ani energii, żeby testować nowe rozwiązania i uczyć się ich obsługi. Druga rzecz jest bardzo prosta: nie zawsze istnieje narzędzie, które rozwiązuje konkretny problem. Powiedzenie pracownikowi „skorzystaj z czatu albo copilota i coś sobie przyspiesz” nie zawsze wystarcza. Są zadania, w których potrzebujemy stuprocentowej pewności, że przeanalizowany został cały dokument. Tymczasem uniwersalne rozwiązania mogą mieć ograniczenia związane z długością kontekstu czy ilością analizowanych danych. Dlatego moim zdaniem jest jeszcze bardzo dużo miejsca na wyspecjalizowane narzędzia AI. Same czaty nie rozwiązują wszystkich problemów.

Marta Anna Matuszewska
Marta Anna Matuszewska

AI może się pomylić. Człowiek też musi o tym pamiętać

Aleksander Pawzun: Co jest większym ryzykiem: to, że technologia popełni błąd, czy to, że prawnik zbyt szybko uzna jej odpowiedź za poprawną?

Marta Anna Matuszewska: To, że technologia może popełnić błąd, jest faktem. Możemy ograniczać ryzyko halucynacji, na przykład poprzez oparcie narzędzia na wiarygodnych bazach wiedzy. W naszym przypadku jest to system informacji prawnej LEX. Nie oznacza to jednak, że ryzyko znika. Nawet jeśli narzędzie dziesięć razy udzieli prawidłowej odpowiedzi, jedenasta może być błędna albo zmyślona. Dlatego tak ważna jest zasada human in the loop. Człowiek kontroluje rezultat i pozostaje ostatecznym decydentem. W tym kierunku powinny rozwijać się zarówno narzędzia, jak i edukacja użytkowników.

Barbara Rychalska: Dodatkowym problemem jest specyfika prawa. To nie tylko przepisy. Znaczenie mają również działania regulatorów, takich jak KNF czy UOKiK, stanowiska instytucji europejskich oraz szeroko rozumiany soft law. Dlatego trudno oczekiwać prawidłowych i aktualnych odpowiedzi, jeżeli system nie korzysta z wieloaspektowej, regularnie aktualizowanej bazy danych. Odpowiedź musi być nie tylko zgodna z literalnym brzmieniem przepisów, ale również uwzględniać praktykę.

Stanisław Zasada: Na końcu i tak wszystko ocenia człowiek. Człowiekiem jest sędzia, świadek, oskarżony czy powód. Paradoksalnie uważam, że wraz z pojawieniem się AI rola człowieka wzrosła. Dostajemy informacje znacznie szybciej niż wcześniej, ale ktoś nadal musi odpowiedzieć na pytanie, czy są one prawidłowe i czy rzeczywiście odpowiadają temu, czego szukaliśmy. Możemy bardzo mocno zoptymalizować pracę, ale musimy też nauczyć się tej optymalizacji.

Kto odpowiada za błąd AI?

Aleksander Pawzun: Kto w takim razie ponosi odpowiedzialność za błąd wygenerowany przez AI? Dostawca technologii, kancelaria czy prawnik, który zaakceptował wynik?

Marta Anna Matuszewska: Moim zdaniem zawsze odpowiada człowiek, który wykorzystuje wynik, potwierdza go i podpisuje się pod przygotowanym materiałem. Jako radca prawny jestem ubezpieczona i odpowiadam za to, co tworzę. Korzystanie z AI tego nie zmienia.

Barbara Rychalska: Zgadzam się. Dostawcy technologii również zabezpieczają się odpowiednimi zapisami wskazującymi, że ostatecznie to odbiorca odpowiada za sposób wykorzystania otrzymanych treści, w tym również za użycie błędnej odpowiedzi.

Stanisław Zasada: Trzeba też pamiętać o skali komplikacji współczesnych systemów informatycznych. Stuprocentowe zagwarantowanie ich bezbłędnego działania jest praktycznie niemożliwe. Nie istnieją programy całkowicie pozbawione błędów. Dodatkowo nawet jeżeli system będzie poprawnie przeliczać i prezentować dane, to gdy użytkownik wprowadzi nieprawidłowe informacje, otrzyma nieprawidłowy wynik. Technologia nie usuwa więc odpowiedzialności człowieka.

Pięć godzin pracy zmienia się w jedną. Kto powinien na tym zarobić?

Aleksander Pawzun: Jeżeli AI skraca pracę prawnika z pięciu godzin do jednej, kto powinien skorzystać na tej oszczędności: kancelaria czy klient?

Stanisław Zasada: To bardzo ciekawa kwestia. Kancelaria to biznes i coraz mocniej zaczyna to docierać do całej branży.

Jeżeli podstawowym modelem rozliczenia pozostaje stawka godzinowa, pojawia się pewien paradoks. Kancelaria inwestuje w technologię, kompetencje i rozwój, dzięki czemu wykonuje pracę szybciej, a jednocześnie w modelu godzinowym może zostać za tę efektywność ukarana niższym wynagrodzeniem. Dlatego dochodzimy do sprzedaży wartości. Czas nadal należy mierzyć, bo w usługach profesjonalnych jest to podstawowa informacja zarządcza. Pozwala określić rentowność i efektywność. Nie oznacza to jednak, że klient zawsze powinien płacić wyłącznie za liczbę przepracowanych godzin. Jeśli kupuję lepszą frytkownicę, która pozwala mi szybciej przygotować frytki, nie oznacza to automatycznie, że powinienem obniżyć ich cenę. Technologia również kosztuje. Trzeba ją kupić, wdrożyć i nauczyć się jej używać. Do tego dochodzą lata wiedzy i doświadczenia specjalisty.

Marta Anna Matuszewska: Obserwuję dyskusję o sposobie rozliczania pracy prawników już od dłuższego czasu i zgadzam się z tym podejściem. Rozliczanie godzinowe coraz mniej odpowiada realnej wartości pracy prawnika. Ta wartość jest czymś znacznie większym niż liczba godzin spędzonych przed komputerem. Dlatego rynek idzie w kierunku abonamentów albo rozliczeń za konkretny temat czy określony rezultat.

Barbara Rychalska: Z perspektywy całej gospodarki odzyskany czas może zostać wykorzystany jeszcze inaczej. Firmy często pozostają w ciągłym niedoczasie związanym z analizą wpływu regulacji na swoją działalność. Nowa regulacja może być dla przedsiębiorstwa zarówno zagrożeniem, jak i szansą na stworzenie nowej gałęzi biznesu. Jeżeli dzięki technologii firma odzyska czas, może wykorzystać go na lepszą analizę tych konsekwencji i lepsze zarządzanie. W takim ujęciu zyskuje cała gospodarka.

Barbara Rychalska

Czy AI wyrówna szanse małych i dużych?

Aleksander Pawzun: Czy AI bardziej wyrówna szanse małych i dużych kancelarii oraz firm, czy przeciwnie, jeszcze zwiększy przewagę największych graczy?

Stanisław Zasada: Moim zdaniem każda duża rewolucja technologiczna wyrównuje szanse ludzi pracowitych i tych, którzy chcą korzystać z nowych możliwości.

Dobrym przykładem jest dostęp do szybkiego internetu. Kiedyś miejsce urodzenia czy zamieszkania bardzo mocno determinowało dostęp do wiedzy i możliwości. Dzisiaj ktoś mieszkający w małej miejscowości może mieć dostęp do podobnych zasobów jak osoba mieszkająca w dużym mieście. AI działa podobnie. Nie zawsze wymaga ogromnych zasobów. Mała kancelaria może znaleźć swoją specjalizację, wykorzystać technologię i skuteczniej sprzedawać wartość. W tym sensie AI może bardzo mocno wyrównywać szanse.

Marta Anna Matuszewska: Duże kancelarie rzeczywiście korzystają z technologii dłużej, używają wielu narzędzi jednocześnie i mają szerszą wiedzę o tym, co dzieje się globalnie. Jednocześnie jesteśmy już w momencie, w którym wiele rozwiązań jest dostępnych również lokalnie, a ich ceny nie są nieosiągalne. Jeżeli ktoś jest ambitny, chce się uczyć i dobrze wykorzystywać nowe narzędzia, może dzięki nim konkurować z większymi graczami.

Barbara Rychalska: W przypadku biznesu widzę to szczególnie mocno w obszarze compliance. Duże firmy mogą pozwolić sobie na rozbudowane działy, które monitorują regulacje i zmiany prawne. W małej firmie często wygląda to tak, że właściciel kilka godzin tygodniowo przegląda komunikaty ministerstw, LinkedIn czy strony internetowe, próbując zorientować się, co zmienia się w jego branży. W praktyce często to nie wystarcza. Zdarza się, że przedsiębiorca dowiaduje się o problemie dopiero od klienta albo kontrahenta. Dla takich firm LegalTech i RegTech rozwijany w oparciu o AI może być ogromną szansą na wyrównanie możliwości.

Większa produktywność czy mniej miejsc pracy?

Aleksander Pawzun: Czy AI realnie zwiększy produktywność gospodarki, czy przez najbliższe lata większym efektem będzie presja na redukcję kosztów i zatrudnienia?

Stanisław Zasada: To bardzo trudne pytanie, bo mamy ogromną liczbę zmiennych. Moim zdaniem jest to rewolucja nawet większa niż powstanie internetu i zmiany zachodzą tak szybko, że niezwykle trudno przewidywać ich konsekwencje. Do tego dochodzi nie tylko software, ale również fizyczna robotyzacja. Jeżeli jednak pytamy wyłącznie o produktywność, jestem przekonany, że AI ją zwiększy. Pytanie o to, czy automatycznie przełoży się to na poprawę jakości życia czy rozwój cywilizacyjny, jest już znacznie bardziej skomplikowane. Możemy w przyszłości dojść również do dyskusji o dochodzie gwarantowanym i bardzo różnych modelach funkcjonowania społeczeństwa.

Barbara Rychalska: Zysk produktywności jest realny. Widzę to zarówno w LegalTechu, jak i we własnej pracy inżyniera AI, gdzie codziennie korzystam z narzędzi pomagających mi szybciej tworzyć kod. Cały czas trzeba kontrolować wyniki, ale przyspieszenie istnieje. Problem może pojawić się natomiast na poziomie decyzji zarządczych. Liderzy mogą reagować na rozwój AI hurraoptymistycznie albo przeciwnie, zbyt ostrożnie. Możemy zobaczyć sytuacje, w których firmy najpierw zwalniają dużą liczbę osób, zakładając, że zastąpi je technologia, a następnie ponownie zatrudniają pracowników, bo okazuje się, że AI jednak nie wykonuje wszystkich potrzebnych zadań. To właśnie reakcje ludzi zarządzających organizacjami mogą powodować bardzo poważne zjawiska społeczne.

Pracownik, klient czy właściciel firmy? Kto najbardziej skorzysta na AI?

Aleksander Pawzun: Jeżeli rzeczywiście mówimy o rewolucji, to kto będzie jej największym beneficjentem: pracownik, klient czy właściciel firmy?

Stanisław Zasada: Każdy, kto będzie potrafił zaprząc tę technologię do swoich celów.

Adrian Iwanek: Ja również nie rozgraniczałbym tego w prosty sposób. To zależy od konkretnego zastosowania. Naturalne jest, że patrząc z perspektywy twórców rozwiązań cyfrowych, możemy zakładać, że szczególnie duże korzyści osiągną właściciele narzędzi czy firmy usługowe. Ale nawet jeżeli to właśnie tam pojawi się największa bezpośrednia korzyść, będzie ona dalej przenoszona na klientów końcowych. Jeżeli dzięki technologii można zoptymalizować wykonywanie usług, efekty tej optymalizacji mogą pojawiać się na różnych poziomach gospodarki. Ostatecznie korzyści może więc odczuć każdy, choć oczywiście w różnym stopniu. AI nie rozstrzyga jeszcze, kto wygra technologiczny wyścig. Jedno wydaje się jednak coraz bardziej oczywiste: nie jest już eksperymentem znajdującym się gdzieś obok podstawowej działalności kancelarii i przedsiębiorstw. Coraz częściej staje się elementem codziennej pracy, sposobu zarządzania firmą i budowania przewagi konkurencyjnej. A skoro technologia pozwala wykonywać tę samą pracę szybciej, taniej albo dokładniej, kolejne pytania będą dotyczyć już nie samej sztucznej inteligencji, lecz tego, jak podzielimy wartość, którą dzięki niej stworzymy.

Fot. Ilustracja główna AI

Autor

  • Aleksander Pawzun to specjalista marketingu internetowego z Bydgoszczy, posiadający blisko 20-letnie doświadczenie w obszarze SEO i SEM. Swoją karierę rozpoczynał w Grupie Allegro, a następnie przez lata rozwijał markę SEMGO, wspierając firmy w skutecznym pozyskiwaniu ruchu i klientów z internetu. Obecnie pełni funkcję COO w CalmFox.pl. Jest również twórcą portalu BydgoskieMarki.pl oraz aktywnym promotorem lokalnego biznesu i przedsiębiorczości.