Przejdź do treści
BydgoskieMarki.pl

Na trzy dni Toruń staje się miastem pełnym fantastyki. Piotr Błoszkowski o fenomenie Coperniconu

B BydgoskieMarki.pl
2026-09-01 10 min czytania
Udostępnij

Ponad 300 wolontariuszy, około 100 organizatorów, setki twórców programu i atrakcje rozlokowane w kilku budynkach na toruńskiej starówce. Copernicon nie jest już wyłącznie konwentem dla najbardziej zaangażowanych fanów fantastyki, ale jednym z największych wydarzeń popkulturowych w regionie. Z Piotrem Błoszkowskim, odpowiedzialnym za promocję i wizerunek festiwalu, rozmawiamy o jego wyjątkowym związku z Toruniem, społeczności budującej program, kulisach całorocznych przygotowań oraz o tym, dlaczego firmy wciąż nie wykorzystują w pełni potencjału wydarzeń związanych z fantastyką, gamingiem i popkulturą.

Copernicon wyrósł na wydarzenie, które na kilka dni realnie zmienia centrum Torunia. Kiedy poczuliście, że nie jest to już tylko konwent dla fanów fantastyki, ale duże wydarzenie miejskie?

Trudno wskazać jeden konkretny moment, od którego zaczęliśmy postrzegać Copernicon w taki sposób. Tak naprawdę już od pierwszej edycji organizowanej przez Stowarzyszenie Miłośników Gier i Fantastyki „Thorn” w 2012 roku wydarzenie było obecne w przestrzeni miejskiej. Oczywiście odbywało się wtedy w znacznie mniejszej skali. Mieliśmy właściwie tylko jeden budynek – Collegium Maius na toruńskiej starówce. Już wtedy organizowaliśmy jednak wydarzenia towarzyszące odbywające się w przestrzeni miasta, między innymi przemarsze, pokazy i występy. Z roku na rok festiwal stawał się coraz większy i obejmował kolejne miejsca. Nie było więc jednego momentu, w którym nagle stwierdziliśmy: „Teraz naprawdę nas widać”. Copernicon był widoczny od początku, ale każdego roku na toruńskiej starówce pojawia się coraz więcej uczestników i coraz trudniej nie zauważyć, że miasto na kilka dni się zmienia.

Jak ważną częścią marki Coperniconu jest dziś sam Toruń? Czy takie wydarzenie mogłoby wyglądać podobnie w innym mieście?

Odpowiedź brzmi jednocześnie: tak i nie. Podobne wydarzenia odbywają się w całej Polsce, ale każde miasto ma własny charakter, który organizatorzy mogą w większym lub mniejszym stopniu wykorzystać. Teoretycznie można byłoby zorganizować podobny festiwal w innym mieście, gdyby również obejmował całą starówkę. Najpierw jednak to miasto musiałoby mieć tak rozbudowane i atrakcyjne historyczne centrum jak Toruń, a nie każde miejsce w Polsce dysponuje podobną przestrzenią. W skali kraju jesteśmy bardzo nietypowym wydarzeniem. Większość konwentów odbywa się w szkołach, centrach targowych albo jednej dużej hali. Copernicon jest natomiast rozproszony po kilku budynkach na terenie starówki. Przechodząc z jednej atrakcji na drugą, uczestnicy po prostu zwiedzają Toruń. Miasto jest bardzo atrakcyjne wizualnie i dzięki temu samo przemieszczanie się pomiędzy punktami programu staje się częścią festiwalowego doświadczenia. To właśnie ten element trudno byłoby odtworzyć w innym miejscu.

Copernicon łączy RPG, planszówki, cosplay, fantastykę, popkulturę, naukę i warsztaty. Jak buduje się program, żeby nie zawieść najbardziej zaangażowanych fanów, a jednocześnie zainteresować osoby odwiedzające festiwal po raz pierwszy?

Program powstaje na kilka sposobów. Pierwszą część tworzymy jako organizatorzy, zapraszając konkretnych gości zajmujących się różnymi dziedzinami – od pisarzy i twórców komiksów po osoby związane ze środowiskiem naukowym. Zapraszając daną osobę, wiemy, że zainteresuje ludzi śledzących jej działalność albo konkretną tematykę. Nie narzucamy gościom tematów wystąpień, ale możemy przewidzieć, czego mniej więcej będą dotyczyć. Jeśli ktoś specjalizuje się na przykład w polskiej literaturze science fiction z lat 70. i 80., prawdopodobnie właśnie wokół tego zagadnienia zbuduje swoją prelekcję. Druga, bardzo duża część programu jest zgłaszana przez samych uczestników i twórców. Na Coperniconie odbywają się setki pojedynczych punktów programu, a znaczną część z nich proponują osoby regularnie prowadzące prelekcje, warsztaty, sesje i inne atrakcje podczas wydarzeń w całej Polsce. Z nadesłanych propozycji organizatorzy wybierają te najciekawsze i najlepiej wpisujące się w tematykę festiwalu. Właśnie w ten sposób powstaje duża część ostatecznego programu. Mamy również atrakcje skierowane szczególnie do osób, które dopiero poznają takie wydarzenia. To między innymi gry planszowe i wideo, pokazy, koncerty, projekcje filmowe oraz strefy działające przez cały czas. Można odwiedzić na przykład wioskę Star Wars czy strefę postapokaliptyczną z osobami przebranymi za stalkerów. Dzięki temu najbardziej zaangażowani fani otrzymują specjalistyczne prelekcje i spotkania, a osoby początkujące mogą wejść do tego świata przez bardziej otwarte, widowiskowe i łatwo dostępne atrakcje.

Co dzisiaj najmocniej przyciąga ludzi na Copernicon: konkretni goście i atrakcje czy społeczność oraz atmosfera, których nie da się odtworzyć przed ekranem?

Moim zdaniem przede wszystkim społeczność i atmosfera. Oczywiście istnieje grupa osób, które czekają na ogłoszenie konkretnego gościa albo punktu programu. Dopiero wtedy podejmują decyzję, że chcą przyjechać. Bardzo duża część uczestników kupuje jednak bilety znacznie wcześniej, zanim jeszcze opublikujemy pełny program. Nie wiedzą dokładnie, jakie atrakcje pojawią się podczas danej edycji, ale wiedzą, jakiego rodzaju wydarzenia mogą się spodziewać. Znają klimat Coperniconu i ufają, że festiwal ponownie będzie ciekawy. Przyjeżdżają również po to, aby spotkać znajomych i innych pasjonatów z całej Polski. Dla wielu osób Copernicon stał się stałym punktem w kalendarzu – miejscem, do którego wraca się nie tylko dla programu, ale przede wszystkim dla ludzi i atmosfery.

Z perspektywy uczestnika wszystko ma po prostu działać. Za kulisami jest to jednak ogromna operacja. Ile osób pracuje przy jednej edycji i jak długo trwają przygotowania?

Przygotowania trwają właściwie cały rok. Zdarza się, że zaczynamy planować kolejną edycję jeszcze przed rozpoczęciem aktualnej. Z niektórymi zarządcami budynków rozmawiamy o terminach z rocznym, a nawet dwuletnim wyprzedzeniem. Praca przy Coperniconie jest więc w zasadzie ciągła. Za przygotowanie wydarzenia odpowiada około 100 organizatorów. Są wśród nich koordynatorzy zajmujący się bardzo szerokimi obszarami, ale również osoby odpowiadające za konkretną salę, pojedynczą atrakcję albo określoną grupę punktów programu. Organizatorzy są jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej. Każdego roku wspiera nas ponad 300 wolontariuszy. Zajmują się między innymi działaniami porządkowymi i informacyjnymi, obsługą punktów informacyjnych, wspieraniem sprzedaży biletów oraz pomocą uczestnikom. Bez nich sprawne funkcjonowanie wydarzenia w tak wielu lokalizacjach byłoby niemożliwe. Do tego dochodzą twórcy programu. To osoby prowadzące prelekcje, warsztaty, sesje RPG i inne atrakcje. Poza własnym punktem programu korzystają z festiwalu jak zwykli uczestnicy, ale bez ich zaangażowania nie bylibyśmy w stanie zapewnić tak dużej i różnorodnej oferty. Samymi siłami organizatorów nie dałoby się stworzyć setek godzin wartościowych wystąpień. Copernicon jest więc naprawdę wspólnym dziełem organizatorów, wolontariuszy, zaproszonych gości, twórców programu i uczestników.

Przy wydarzeniu tej skali zawsze pojawiają się sytuacje kryzysowe. Często musicie improwizować w taki sposób, aby uczestnicy nawet tego nie zauważyli?

Takich sytuacji jest mnóstwo podczas każdej edycji. Przy imprezie tej wielkości nie da się przewidzieć wszystkich możliwych zdarzeń. Copernicon odbywa się w kilku budynkach. W każdym z nich znajduje się od kilkunastu do kilkudziesięciu sal, a do tego dochodzą atrakcje organizowane w przestrzeni miasta. Zawsze może pojawić się awaria albo sytuacja, która sama w sobie nie jest jeszcze niebezpieczna, ale mogłaby się taka stać bez odpowiedniej reakcji. Naszym zadaniem jest przygotowanie się na jak największą liczbę scenariuszy, szybkie rozwiązywanie problemów i niedopuszczenie do tego, aby wpływały one na odbiór festiwalu przez uczestników. Jeżeli uczestnik dobrze się bawi i nie zauważa trudności pojawiających się za kulisami, oznacza to, że organizatorzy właściwie wykonali swoją pracę.

Czy biznes zaczął inaczej patrzeć na środowisko związane z fantastyką, gamingiem i popkulturą? Łatwiej dziś przekonać firmy do obecności na takich wydarzeniach?

W przypadku wydawców gier, portali poświęconych fantastyce i innych podmiotów bezpośrednio związanych z branżą nie ma większego problemu. To naturalne miejsce dotarcia do ich grupy docelowej. Jeżeli jednak spojrzymy na firmy działające poza tym rynkiem, sytuacja jest bardziej złożona. Duże festiwale popkulturowe zaczęły w ostatnich latach przyciągać dziesiątki tysięcy uczestników w całej Polsce. Dzięki temu przeszły do mainstreamu i stały się znacznie bardziej rozpoznawalne nie tylko wśród fanów, ale również wśród przedstawicieli biznesu. Nadal uważam jednak, że większość marek nie dostrzega pełnego potencjału takich imprez. Uczestnikami Coperniconu są przede wszystkim ludzie młodzi – nastolatkowie, studenci i osoby mające nieco ponad 20 lat. Część z nich jeszcze nie pracuje, nie prowadzi firmy i nie jest obecnie klientem wielu przedsiębiorstw. Trzeba jednak pamiętać, że za kilka lat te osoby skończą szkołę lub studia, rozpoczną pracę, założą własne firmy i staną się pełnoprawnymi konsumentami wielu usług. Dla marki obecność na takim wydarzeniu może być więc okazją, żeby pokazać się przyszłemu klientowi odpowiednio wcześnie. Można zbudować świadomość istnienia firmy i pozytywne skojarzenia, zanim uczestnik zacznie potrzebować jej produktów albo usług. To przestrzeń, która nadal ma ogromny potencjał biznesowy i nie została jeszcze w pełni wykorzystana.

Czy jest coś, czego uczestnicy regularnie domagają się od organizatorów, a Wy wiecie, że w praktyce byłoby bardzo trudne albo wręcz niemożliwe do zorganizowania?

Większych sal programowych. Jeśli jakiś punkt programu jest bardzo popularny, nigdy nie uda się pomieścić wszystkich osób, które chciałyby w nim uczestniczyć. W Toruniu nie mamy również lokalizacji pozwalającej zorganizować wszystkie największe atrakcje w jednym budynku, o co uczestnicy czasami pytają. Są to ograniczenia, których nie jesteśmy w stanie łatwo pokonać. Nie możemy przecież wybudować na potrzeby festiwalu nowej hali z ogromnymi salami prelekcyjnymi. Z drugiej strony właśnie rozproszenie wydarzenia po toruńskiej starówce stanowi jedną z najważniejszych cech Coperniconu. To, co jest wyzwaniem organizacyjnym, jednocześnie buduje wyjątkowy charakter festiwalu.

Dlaczego osoba, która nigdy wcześniej nie uczestniczyła w podobnym wydarzeniu, powinna przyjechać we wrześniu do Torunia?

Najprostszym sposobem jest wybranie się w festiwalowy weekend na toruńską starówkę. Osoby spoza miasta mogą potraktować to jako okazję do weekendowego city breaku. Copernicon można zobaczyć i poczuć jego atmosferę nawet bez kupowania biletu. Część atrakcji odbywa się w przestrzeni miejskiej. Zaplanowane są między innymi plenerowe koncerty i wystawy, a Fantastyczne Targi Popkultury w Centrum Sztuki Współczesnej są dostępne bezpłatnie. Jednym z najbardziej widowiskowych punktów jest sobotnia parada cosplay. Przez centrum Torunia przechodzi wtedy kilkuset uczestników przebranych za postacie z książek, filmów, seriali, komiksów i gier. Można więc najpierw przyjechać, zobaczyć targi, paradę i otwarte atrakcje oraz przekonać się, jak wiele osób łączy autentyczna pasja. Jeżeli komuś spodoba się atmosfera festiwalu, może kupić bilet i skorzystać z całej pozostałej części programu. Copernicon 2026 odbędzie się w dniach 18–20 września na toruńskiej starówce.

Wśród zaproszonych gości znajdują się bardzo rozpoznawalne nazwiska. Kogo spotkamy podczas tegorocznej edycji?

Gości będzie kilkudziesięciu, a w momencie naszej rozmowy nie ogłosiliśmy jeszcze wszystkich nazwisk. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób będzie Andrzej Sapkowski, autor książek o Wiedźminie. To nazwisko znają prawdopodobnie również osoby, które na co dzień nie interesują się szczególnie fantastyką. Pojawią się również twórcy zajmujący się komiksami i szeroko rozumianą popkulturą, między innymi Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, znana jako Zwierz Popkulturalny, oraz Ilona Myszkowska. Wśród gości związanych z grami znajdzie się Jason Durall, dyrektor kreatywny wydawnictwa Chaosium. Do Torunia przyjadą także pisarze oraz polscy i zagraniczni cosplayerzy, w tym osoby nagradzane podczas międzynarodowych konkursów. Lista jest bardzo długa i pokazuje, jak różne środowiska łączy dzisiaj Copernicon.

Piotr Błoszkowski – odpowiada za działania promocyjne i wizerunkowe Coperniconu, w tym komunikację z uczestnikami, media społecznościowe oraz strategię promocji wydarzenia. Copernicon to trzydniowy festiwal fantastyki, gier, nauki i popkultury odbywający się na toruńskiej starówce. Tegoroczna edycja została zaplanowana na 18–20 września 2026 roku.

Autor

  • Redakcja BydgoskieMarki.pl tworzy i publikuje treści poświęcone lokalnemu biznesowi, przedsiębiorczości oraz ludziom, którzy rozwijają firmy w Bydgoszczy i regionie. Pokazujemy wartościowe marki, ciekawe inicjatywy i historie, które budują gospodarczy obraz miasta.