Kolbud Dom obchodzi w tym roku 20-lecie działalności. Marka powstała z myślą o klientach indywidualnych, ale przez dwie dekady zmieniły się zarówno oferowane produkty, jak i sposób budowania domów oraz podejmowania decyzji przez inwestorów. O rozwoju rynku, błędach popełnianych już na etapie projektu, energooszczędności, inteligentnych rozwiązaniach i planach na kolejne lata opowiadają Łukasz i Tomasz Grykałowscy.
Dwie dekady działalności to świetna okazja do podsumowań. Pamiętacie moment, w którym w firmie Kolbud pojawił się pomysł na stworzenie osobnej marki skierowanej do klientów indywidualnych?
Łukasz Grykałowski: Firma została stworzona z myślą o klientach indywidualnych, którzy wcześniej nie znajdowali się w centrum działalności spółki Kolbud. Pojawił się więc pomysł, żeby uruchomić osobną działalność i skoncentrować się właśnie na obsłudze osób budujących lub remontujących swoje domy.
Tomasz Grykałowski: Był jeszcze jeden ważny powód. Wielu właścicieli firm, dla których Kolbud realizował dostawy w ramach inwestycji przemysłowych czy komercyjnych, budowało również własne domy. Chcieliśmy móc obsłużyć ich nie tylko jako przedsiębiorców, lecz także jako klientów indywidualnych. Takie potrzeby rzeczywiście się pojawiały.
Jak wyglądał rynek bram garażowych, drzwi i okien 20 lat temu, a jak wygląda dzisiaj?
Łukasz Grykałowski: Zmieniło się właściwie wszystko, począwszy od samych produktów. Na początku sprzedawaliśmy głównie bramy Hörmann. Jeżeli chodzi o markę Wiśniowski, oferowaliśmy przede wszystkim ogrodzenia, a jej bramy wybierali głównie klienci, którym zależało na polskim producencie. Produkty były wtedy nieco inne niż obecnie. Można było odnieść wrażenie, że wykonywano je z trwalszych materiałów i z większym zapasem technologicznym. Niektóre bramy zamontowane przez nas nawet 20 lat temu nadal działają do dziś bez poważniejszego serwisu. Dzisiaj urządzenia są w większym stopniu optymalizowane kosztowo. Zmienił się także klient. Konkurencja jest znacznie większa, a część osób podczas wyboru kieruje się przede wszystkim ceną, niekoniecznie jakością.
Tomasz Grykałowski: Kiedyś pojęcie bramy garażowej było niemal utożsamiane z marką Hörmann. Traktowano ją tak, jakby był to jedyny producent bram na rynku. Klienci nie pytali, jaką ktoś ma bramę garażową, tylko zakładali, że ma bramę Hörmann. Z czasem bardzo dynamicznie zaczął się rozwijać producent Wiśniowski, z którym współpracujemy do dziś. Dzisiaj rynek jest niezwykle szeroki. Firmy, które wcześniej specjalizowały się w jednym rodzaju produktów, systematycznie poszerzają portfolio. Wiśniowski na przykład zaczynał od bram, ogrodzeń i drzwi, a później wprowadził okna. Za to np. Drutex kojarzony był głównie z oknami, a obecnie oferuje także drzwi i bramy. Każdy producent chce zapewnić klientowi możliwie kompleksową ofertę.

Dlaczego klienci coraz częściej chcą kupić okna, drzwi, bramę i ogrodzenie w jednym miejscu?
Tomasz Grykałowski: Przez długi czas Kolbud Dom koncentrował się na trzech głównych grupach produktów: bramach garażowych, drzwiach i ogrodzeniach. Zauważyliśmy jednak, że klienci oczekują jednego dostawcy odpowiedzialnego za wszystkie elementy stolarki. Takie podejście generuje po prostu mniej problemów i pozwala klientowi zaoszczędzić sporo czasu.
Łukasz Grykałowski: Z punktu widzenia klienta duże znaczenie ma również opieka posprzedażowa, czyli serwis. Wszystkim zajmuje się jedna firma, więc w razie problemu wiadomo, do kogo się zgłosić. Nie trzeba kontaktować się z kilkoma różnymi dostawcami i ustalać, kto odpowiada za konkretny element. Zakup większej liczby produktów u jednego dostawcy daje też zazwyczaj możliwość uzyskania korzystniejszych warunków cenowych.
Tomasz Grykałowski: Dlatego rozszerzyliśmy ofertę również o stolarkę okienną. Dzisiaj możemy powiedzieć, że mamy dla domu wszystkie najważniejsze elementy: okna, drzwi, bramy i ogrodzenia. Warto jednak zacząć o nich myśleć znacznie wcześniej, niż robi to wielu inwestorów. Najlepiej już na etapie projektu albo przynajmniej wykonywania fundamentów. Mury powstają szybko, a wielkość i sposób przygotowania otworów wpływają później na możliwości montażowe oraz koszty.
Czyli inwestor powinien skonsultować wybór stolarki już na etapie projektu domu?
Łukasz Grykałowski: Zdecydowanie tak. Czasami w projektach pojawiają się rozwiązania, których w praktyce nie da się zastosować albo ich wykonanie okazuje się nieproporcjonalnie drogie. Problemem mogą być gabaryty, sposób montażu lub niestandardowe wymiary otworów. Na wczesnym etapie można jeszcze zmienić projekt lub sposób wykonania ścian.
Tomasz Grykałowski: W przypadku prostych budynków i standardowej stolarki zazwyczaj można dopasować odpowiednie rozwiązanie. Sytuacja komplikuje się przy dużych przeszkleniach, fasadach czy bardziej rozbudowanych bryłach. Wtedy już na etapie koncepcji warto omówić możliwości wykonawcze oraz sposób przygotowania otworów. Projektanci nie muszą być specjalistami od każdego rodzaju stolarki. Często posługują się standardowymi schematami, które nie zawsze uwzględniają konkretne technologie dostępne u producentów.
Jakie elementy projektu najczęściej wymagają korekty?
Łukasz Grykałowski: Bardzo dobrze widać to na przykładzie bram garażowych. Projektanci czasami stosują niestandardowe wymiary, przez co później klient musi zamówić droższą bramę wykonywaną pod konkretny otwór. Na wczesnym etapie można jeszcze przesunąć lub skorygować ściany i wybrać rozwiązanie standardowe, które będzie tańsze. Zdarzają się też bramy o szerokości niewiele ponad 2 metrów, które przy dzisiejszych samochodach bywają po prostu zbyt wąskie.
Tomasz Grykałowski: Podobne sytuacje występują w przypadku drzwi. Mieliśmy klienta, który przyszedł do nas z projektem całego domu. Zauważyliśmy, że szerokie drzwi zaplanowano do pomieszczenia technicznego, natomiast przejście z garażu do wiatrołapu było znacznie węższe. Tymczasem to właśnie tamtędy domownicy będą codziennie przechodzić z zakupami, torbami czy dziećmi. Takie rzeczy warto wychwycić przed rozpoczęciem murowania.
Czy inwestorzy popełniają jakieś błędy, które mimo upływu lat regularnie się powtarzają?
Tomasz Grykałowski: Nie zawsze nazwałbym je błędami, ponieważ większość sytuacji można uratować. Możemy jednak pomóc uniknąć niepotrzebnych wydatków. Czasami tańsze jest przerobienie otworu przez murarza niż zamówienie niestandardowej bramy, drzwi lub okna. W stolarce otworowej praktycznie zawsze można znaleźć rozwiązanie, ale im wcześniej zaczniemy rozmowę, tym będzie ono prostsze i bardziej ekonomiczne. Jednym z faktycznych błędów bywa natomiast bezrefleksyjne stosowanie ciemnych kolorów na mocno nasłonecznionych elewacjach. Antracyt i ciemne szarości są modne, ale przy dużych powierzchniach wystawionych na działanie słońca od strony południowej może dochodzić do silnego nagrzewania i tak zwanego efektu bimetalu. Materiał rozszerza się nierównomiernie, przez co brama albo drzwi mogą się odkształcać i mieć problemy z prawidłowym otwieraniem lub zamykaniem.

Łukasz Grykałowski: Nasi handlowcy sprawdzają już na początku, po której stronie budynku mają znaleźć się konkretne urządzenia. Klienci bywają zaskoczeni, gdy odradzamy im zastosowanie ciemnego koloru od strony południowej. Teoretycznie moglibyśmy taki produkt sprzedać, ale nie chcemy tego robić, jeżeli wiemy, że istnieje wysokie ryzyko późniejszych problemów. Wolimy, żeby klient już na etapie wyceny miał tego świadomość.
Tomasz Grykałowski: Istnieją sposoby ograniczania tego zjawiska, na przykład dodatkowe wzmocnienia paneli, specjalne powłoki lub zadaszenie nad drzwiami. Nie zawsze jednak pozwalają całkowicie wyeliminować wpływ temperatury. Fizyki nie da się oszukać.
Dużo mówi się dzisiaj o energooszczędności i ograniczaniu kosztów ogrzewania. Na ile rzeczywiście wpływa to na decyzje klientów?
Tomasz Grykałowski: Kiedy w 2009 roku zaczynałem pisać pracę magisterską dotyczącą budownictwa pasywnego, w Polsce istniały zaledwie pojedyncze tego rodzaju budynki. Trudno było znaleźć realizacje, na których można było się wzorować. Od tamtego czasu bardzo zmieniły się warunki techniczne, które muszą spełniać nowo budowane obiekty. Wymagania dotyczące izolacyjności ścian, okien i drzwi są znacznie bardziej rygorystyczne. Przyjmuje się, że stolarka otworowa odpowiada za około od 10 do 15 procent strat ciepła w budynku. Trzeba jednak pamiętać, że na bilans energetyczny wpływają również izolacja ścian, mostki termiczne, dach czy wentylacja. Sam wybór okna o minimalnie lepszym współczynniku nie zmieni całkowicie funkcjonowania budynku. Duże znaczenie ma natomiast sposób montażu. Można zastosować montaż stolarki w warstwie izolacji termicznej, który poprawia parametry cieplne, ale jest również znacznie droższy. Przy dużym domu ten dodatkowy koszt to czasem od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Nie zawsze jest to ekonomicznie uzasadnione. Znakomitą alternatywą bywa ciepły montaż w licu muru, z zastosowaniem odpowiednich folii wewnętrznych i zewnętrznych oraz ciepłych parapetów. Takie rozwiązanie również poprawia komfort cieplny mieszkańców.
Czy inteligentny dom stał się już codziennością? Jak wielu klientów pyta o sterowanie bramami, drzwiami lub roletami za pomocą aplikacji?
Łukasz Grykałowski: Nie powiedziałbym, że jest to rozwiązanie powszechne. O inteligentnych domach dużo mówiło się już około 2010 roku i wydawało się, że wkrótce wszystkie instalacje będą w ten sposób sterowane. Dzisiaj aplikacje rzeczywiście pozwalają obsługiwać bramy, oświetlenie, rolety i inne urządzenia, ale nadal nie każdy klient ich oczekuje, najczęściej z uwagi na koszty. Szacowałbym, że inteligentne rozwiązania wybiera około 20% klientów.
Tomasz Grykałowski: Zmieniło się przede wszystkim samo pojęcie inteligentnego domu. Pierwsze systemy wymagały rozbudowanego okablowania prowadzonego przez cały budynek. Dzisiaj wiele funkcji działa bezprzewodowo, przy wykorzystaniu przekaźników, central i aplikacji. Praktycznie każdy większy producent oferuje możliwość zdalnego sterowania swoimi urządzeniami.

Jaki powinien być kolejny rozdział historii Kolbud Dom?
Tomasz Grykałowski: Nie planujemy wchodzić w generalne wykonawstwo i budować całych domów. Chcemy natomiast dalej rozwijać się w obszarze stolarki. Jeżeli oferta okienna będzie rozwijała się zgodnie z naszymi założeniami, chcielibyśmy zwiększyć liczbę handlowców w dziale Kolbud Dom i zintensyfikować działania na terenie powiatu bydgoskiego. Być może w przyszłości będziemy również utrzymywać stany magazynowe wybranych produktów, aby móc szybciej obsługiwać naszych klientów. Musimy jednocześnie obserwować zmieniający się rynek. Po boomie budowlanym z okresu pandemii liczba nowych inwestycji indywidualnych spadła. Wpływają na to koszty, dostępność finansowania, liczba wydawanych pozwoleń na budowę, ale również demografia. W kolejnych latach może także rosnąć znaczenie remontów i modernizacji istniejących budynków. Ze względu na zmiany demograficzne będzie coraz więcej nieruchomości z rynku wtórnego, a potrzeba budowania nowych domów może się zmniejszać. Remonty są zazwyczaj bardziej skomplikowane, ponieważ nigdy nie wiadomo, co zastaniemy po zdemontowaniu starych drzwi czy okien. To jednak może być jeden z kierunków, w których rynek będzie się rozwijał. Będziemy uważnie obserwować te zmiany i dostosowywać do nich ofertę Kolbud Dom.