Przez ostatnie lata Bydgoszcz, podobnie jak wiele innych polskich miast, konsekwentnie rozwija infrastrukturę rowerową. Powstają nowe drogi dla rowerów, przebudowywane są skrzyżowania, pojawiają się kolejne udogodnienia dla osób wybierających rower jako środek codziennego transportu. To bardzo dobry kierunek. Wciąż jednak zaskakująco mało mówi się o tym, co dzieje się z rowerem wtedy, gdy podróż się kończy. O tym rozmawiamy z Joanną Radzińską, bydgoszczanką prowadzącą na Instagramie profil @asia_parks_bikes.
Skąd w ogóle pomysł na konto o… parkowaniu rowerów?
Paradoksalnie nie założyłam tego profilu dlatego, że lubię mówić o stojakach rowerowych. Założyłam go dlatego, że przez trzy lata pracy w Rowerado, bydgoskiej firmie zajmującej się nowoczesnymi systemami do parkowania rowerów, zrozumiałam, że o parkowaniu rowerów mówi się zdecydowanie za mało. Kiedy zaczynałam pracę, wydawało mi się, że największym wyzwaniem będzie pokazanie ludziom ciekawych, nowoczesnych rozwiązań. Dość szybko okazało się jednak, że największym wyzwaniem jest coś zupełnie innego. Chodzi o uświadomienie ludziom, że bezpieczne i wygodne parkowanie roweru jest tak samo ważnym elementem infrastruktury jak droga rowerowa. To właśnie możliwość bezpiecznego zaparkowania często decyduje o tym, czy następnego dnia znowu wybierzemy rower.
Długo zastanawiałam się, czy w ogóle zakładać ten profil. Powiedzmy sobie szczerze, to niezbyt instagramowy temat. Tak mi się przynajmniej wydawało. Do tego dochodziły moje własne obawy. Social media potrafią być inspirujące, ale bywają też bardzo wymagające. Nadal nie czuję się w nich w pełni swobodnie i każda publikacja trochę kosztuje mnie emocjonalnie. Boję się krytyki, ale jednocześnie wiem, że to właśnie tam mogę dotrzeć do ludzi i rozpocząć rozmowę o temacie, który do tej pory pozostawał gdzieś na marginesie. Dlatego publikuję. Nie dlatego, że lubię być w centrum uwagi, ale dlatego, że wierzę, iż warto o tym mówić.
Mówisz o parkingach rowerowych, ale mam wrażenie, że tak naprawdę mówisz o czymś znacznie większym.
Myślę, że trochę tak jest. Chciałabym, żeby mój profil był głosem ludzi, którzy korzystają z roweru na co dzień i chcą mieć wybór. Rowerzyści nie są jednolitą grupą. Dla jednej osoby wystarczy prosty stojak przed sklepem. Ktoś inny codziennie dojeżdża do pracy rowerem elektrycznym wartym kilkanaście tysięcy złotych. Są rodzice wożący dzieci rowerami cargo. Są też osoby starsze, które przesiadły się na rowery ze wspomaganiem. Ich potrzeby są różne, ale wszystkich łączy jedno. Chcą bezpiecznie zostawić rower i mieć pewność, że po powrocie nadal będzie na nich czekał.

Gdzie dziś ten problem widać najbardziej?
Moim zdaniem przede wszystkim przy budynkach mieszkalnych, szczególnie tych starszych. Kiedy rozmawiam z rowerzystami, ciągle słyszę podobne historie. Ktoś codziennie wnosi rower na czwarte piętro, bo nie ufa wspólnej rowerowni. Ktoś inny trzyma go w salonie albo przedpokoju, bo piwnica nie daje poczucia bezpieczeństwa. Jeszcze ktoś przypina rower do znaku drogowego, bo pod blokiem nie ma żadnego miejsca do parkowania. Co ciekawe, sama jestem częścią tej statystyki. W moim mieszkaniu stoją dwa rowery, a sąsiedzi przypinają swoje do trzepaka. Przyzwyczailiśmy się do takich obrazków. Traktujemy je jak coś normalnego. Tymczasem dla mnie są one sygnałem, że obecne standardy po prostu nie odpowiadają na potrzeby współczesnych rowerzystów.
W swoich materiałach bardzo często wracasz właśnie do tematu osiedli mieszkaniowych.
Bo tam ten problem jest najbardziej odczuwalny. Jakiś czas temu przeprowadziliśmy badanie wśród aktywnych rowerzystów dotyczące przechowywania rowerów. Jedna liczba szczególnie zapadła mi w pamięć. Aż 40 procent respondentów przyznało, że trzyma rower w mieszkaniu. Nie odbieram tego jako dowodu na to, że Polacy lubią trzymać rowery obok kanapy. Widzę w tym raczej sygnał, że bardzo często nie mają bezpiecznej alternatywy. Dziś rower to coraz częściej pełnoprawny środek transportu, a nie sprzęt używany tylko w weekendy. Jest też znacznie droższy niż jeszcze kilka lat temu. Nic więc dziwnego, że właściciele chcą mieć pewność, że ich rower będzie bezpieczny i jednocześnie łatwo dostępny.
Czym dla ciebie jest dobra infrastruktura rowerowa?
Przez lata nauczyliśmy się myśleć o niej głównie przez pryzmat dróg rowerowych. I bardzo dobrze, bo są one niezbędne. Coraz częściej myślę jednak o tym, że podróż rowerem zaczyna się dużo wcześniej niż na drodze rowerowej. Zaczyna się wtedy, gdy wychodzę z domu i wyprowadzam rower. Kończy się dopiero wtedy, gdy mogę go bezpiecznie zostawić. Dlatego dobra infrastruktura obejmuje całą podróż. Zaczyna się w miejscu, w którym rower czeka na właściciela, obejmuje bezpieczny przejazd, a kończy się możliwością wygodnego i bezpiecznego zaparkowania u celu.
Czy widzisz, że sposób myślenia inwestorów i miast zaczyna się zmieniać?
Tak. Kiedy zaczynałam pracę w tej branży, temat parkowania rowerów praktycznie nie pojawiał się w rozmowach. Dzisiaj coraz częściej rozmawiam z deweloperami, architektami czy przedstawicielami samorządów, którzy sami pytają o rowerownie, miejsca dla rowerów elektrycznych czy rozwiązania pozwalające lepiej wykorzystać przestrzeń. Świadomość nie zmienia się z dnia na dzień, ale widzę, że ten kierunek staje się coraz bardziej zauważalny. Pomagają w tym również zmiany przepisów. Przepisy unijne zwracają uwagę na konieczność zapewniania odpowiedniej liczby miejsc parkingowych dla rowerów w nowych i modernizowanych budynkach. W Polsce konkretne wytyczne dla deweloperów w tym zakresie wprowadził między innymi Gdańsk. To pokazuje, że bezpieczne parkowanie przestaje być dodatkiem i staje się elementem nowoczesnego projektowania.
Jak powinien wyglądać dobry parking rowerowy?
Przede wszystkim powinien odpowiadać na potrzeby ludzi, którzy będą z niego korzystać. Nie ma jednego rozwiązania, które sprawdzi się wszędzie. Przed małym sklepem wystarczy dobry stojak typu U. Na nowoczesnym osiedlu mieszkaniowym mieszkańcy mogą oczekiwać rozwiązań o wyższym standardzie. Według mnie mogą to być również rozwiązania płatne. Przy galerii handlowej czy dworcu lepiej sprawdzi się inteligentny parking z wbudowaną blokadą, taki jak ten znajdujący się przy galerii handlowej Focus. Z kolei tam, gdzie liczy się każdy metr kwadratowy, warto wykorzystać systemy pozwalające zaparkować więcej rowerów na tej samej powierzchni, na przykład stojaki dwupoziomowe. W Rowerado pokazujemy rozwiązania, które od lat z powodzeniem funkcjonują w wielu krajach Europy i świata. Nie dlatego, że są nowoczesne same w sobie, ale dlatego, że odpowiadają na konkretne potrzeby użytkowników.

Po trzech latach pracy co jest dziś twoją największą misją?
Chciałabym, żebyśmy przestali myśleć o parkowaniu roweru jako o dodatku do infrastruktury. Przecież każda podróż rowerem gdzieś się zaczyna i gdzieś się kończy. Marzy mi się, żeby rowerzysta miał równie łatwy dostęp do swojego pojazdu jak kierowca samochodu. Chciałabym, żeby rower był tak samo szybko gotowy do jazdy jak samochód stojący pod blokiem. Chciałabym, żeby rowerzysta miał wybór. Jeżeli ktoś chce przypiąć stary rower do zwykłego stojaka, to świetnie. Jeśli jednak ktoś codziennie dojeżdża do pracy drogim rowerem elektrycznym, powinien mieć możliwość skorzystania z bezpiecznego parkingu. Chciałabym, żeby w nowych inwestycjach mieszkaniowych powstawały rowerownie, z których mieszkańcy naprawdę chcą korzystać. Powinni mieć możliwość wykupienia wraz z mieszkaniem indywidualnego, komfortowego i funkcjonalnego miejsca do parkowania roweru, na podobnych zasadach jak miejsca parkingowego dla samochodu. Chciałabym również, żeby przy dworcach, centrach handlowych czy miejscach pracy można było zostawić rower bez stresu.
To nie wydarzy się z dnia na dzień. Na szczęście coraz częściej widzę małe sygnały świadczące o tym, że ten sposób myślenia się zmienia. Kiedy otrzymuję od ludzi wiadomości ze zdjęciami parkingów rowerowych, czytam ich przemyślenia albo po prostu widzę słowa: „Super ci idzie, to, co robisz, jest ważne”, czuję, że jest to coś więcej niż zwykła wiadomość. To znak, że to, co robię, ma sens. A jeśli dzięki temu choć kilka osób spojrzy na ten temat inaczej, oznacza to, że warto było rozpocząć tę rozmowę.
Materiał PR Partnera